Kolportaż ulotek: Poczta Polska czy firma kolportażowa?
czytaj więcej
Zrób mały test. Otwórz ostatni wpis na blogu swojej firmy i policz, ile linków prowadzi z niego na inne podstrony Twojej strony. Potem odwróć pytanie: ile starszych tekstów na blogu linkuje do tego wpisu?
Wyszło zero albo jeden w obu przypadkach? Wtedy linkowanie wewnętrzne SEO na Twoim blogu jeszcze nie działa. Linki z nowego wpisu mają prowadzić czytelnika dalej, najlepiej na stronę usługi, a linki dopisane w starszych tekstach pomagają Google szybko trafić na świeżą treść.
Linki wymagają uwagi w trzech momentach: zanim zaczniesz pisać, zanim klikniesz „Opublikuj” i zaraz po publikacji. Przejdę przez każdy z nich tak, jak robimy to u nas.
Spis treści
Przed pisaniem: dokąd ma prowadzić wpis? Najpierw strona usługi, potem inne teksty
Linkowanie wewnętrzne SEO zaczyna się przy planie wpisu, a nie przy gotowym tekście. Pierwsze pytanie brzmi: przy której usłudze czytelnik tego wpisu może chcieć naszej pomocy? Każdy wpis dostaje swoją stronę usługi, zanim powstanie pierwszy akapit.
Kilka przykładów, jak to wygląda w praktyce:
- wpis o tym, jak odpowiadać na opinie klientów w Google → strona wizytówki Google;
- wpis o tym, co musi być w regulaminie sklepu → strona z regulaminami, a jeśli tekst mówi też o budowie samego sklepu, druga oferta: sklepy internetowe;
- wpis o tym, dlaczego nie dochodzą maile z firmowej domeny → strona hostingu.
Liczby trzymamy stałe: 1-2 linki do stron usług i 2-4 linki do innych wpisów. W przykładzie z opiniami link do wizytówki Google stoi przy zdaniu, że na opinie trzeba odpowiadać regularnie, bo tam czytelnik myśli: „nie mam na to czasu”. Gdy w tekście nie ma takiego zdania, jedyny link do oferty trafia do ostatniego akapitu. Z trzech przykładów drugą usługę dostaje tylko wpis o regulaminie i sklepie, bo opisuje dwie różne sprawy. Gdy Twój wpis dotyczy jednej, wystarczy jedna strona usługi.
Linki do innych wpisów mają inną rolę. Gdy w tekście potrzebujesz tła (czym jest jakieś narzędzie, skąd wziął się problem), nie rozpisujesz go na pół strony. Dajesz jedno zdanie i link do wpisu, który mówi o tym szerzej.
Przed kliknięciem „Opublikuj”: tekst linku i lista kontrolna
Wpis jest napisany, linki stoją na miejscach. Zanim zobaczą go czytelnicy, zostają dwie rzeczy: to, jak linki są opisane, i to, czy w ogóle działają.
Tekst linku (anchor text): nazwa podstrony odmieniona w zdaniu
Anchor text to klikalny fragment zdania. We wskazówkach Google dotyczących linków nazywa się go tekstem kotwicy i od niego zależy, czy ktoś zrozumie, dokąd trafi po kliknięciu.
Dlatego w linku wpisujemy tytuł podstrony, którą link otwiera, odmieniony tak, jak wymaga zdanie. Porównaj dwa zdania:
- słabo: całe zdanie „Mamy też ofertę dla firm, które chcą być widoczne w Mapach Google i zbierać opinie od klientów” jako link. Za długie: żeby zgadnąć, dokąd prowadzi, trzeba przeczytać całość, a Google prosi o zwięzły tekst linku;
- dobrze: „Jak dodać firmę do Map, opisujemy na stronie Wizytówka Google Maps.” Klikalna jest nazwa strony i od razu wiadomo, co się otworzy.

Google zwraca uwagę jeszcze na dwie rzeczy, o których mało kto pamięta. Po pierwsze, liczą się też słowa przed linkiem i po nim, więc link wstawiasz w sensowne zdanie, a nie w urwany kawałek. Po drugie, linki nie powinny stać jeden obok drugiego, bo czytelnik przestaje je odróżniać. Pięć linków w jednym zdaniu zlewa się w jeden ciąg i trudno odgadnąć, który dokąd prowadzi.
Tytuł strony zwykle ma akurat dobrą długość na tekst linku. Jeśli chcesz wiedzieć, jak pisać same tytuły podstron, zajrzyj do wpisu Meta title a 60 znaków - czy skracać długi tytuł strony?
Osobna sprawa to dwa linki pod tymi samymi słowami. Gdy „pozycjonowanie strony” raz otwiera ofertę, a dwa akapity niżej wpis na blogu, czytelnik przed kliknięciem nie odróżni cennika od poradnika. Przed publikacją przeczytaj teksty linków jeden pod drugim. Jeśli dwa brzmią tak samo, w jednym wpisz pełny tytuł jego strony, a problem zniknie.
Martwy link i ten sam adres dwa razy
Literówka w adresie, podstrona przeniesiona przy przebudowie albo usunięta oferta: każda z tych rzeczy zamienia link w błąd 404, czyli komunikat, że takiej strony nie ma.
Ten sam kłopot znają firmy z kodem QR na ulotkach: po zmianie adresu podstrony kod prowadzi donikąd, dopóki ktoś nie ustawi przekierowania. Więcej we wpisie Kod QR nie działa po zmianie strony: przyczyny i jak temu zapobiec.
Drugi błąd łatwo przeoczyć: ta sama podstrona podlinkowana we wpisie dwa albo trzy razy. Strona działa, nikt nie zobaczy błędu, ale czytelnik, który kliknie ten sam adres drugi raz, wraca tam, gdzie już był.
Otwórz wpis w podglądzie i każdy link sprawdź w nowej karcie. Pomoże taka lista:
Po publikacji: zdanie w starszym wpisie i nowa data w mapie strony
Wpis jest na stronie, ale na razie prawie nic do niego nie prowadzi. Teraz czas na dopisanie linku w starszych tekstach i sprawdzenie daty w mapie strony.
Zdanie z linkiem w starszym wpisie, czyli linkowanie podstron w drugą stronę
Robot Google najczęściej trafia na nowy wpis tak jak czytelnik: przez link. W wyjaśnieniu, jak działa wyszukiwarka, Google podaje przykład strony kategorii z linkiem do świeżego posta. Na blogu firmowym rolę strony kategorii pełni lista wpisów. Ty możesz dołożyć do niej link z wpisu, który robot już zna, a do tego datę w mapie strony, o której za chwilę.

W podstawowym przewodniku SEO Google pisze wprost, że ogromną większość nowych stron znajduje codziennie właśnie dzięki linkom. Stąd nasz stały krok po publikacji: 1-2 starsze wpisy na pokrewny temat dostają jedno zdanie z linkiem do nowego.
Jak znaleźć to miejsce? Wpisz w wyszukiwarkę bloga słowo z tematu nowego wpisu, na przykład „opinie”, i sprawdź w statystykach, który z wyników ktoś jeszcze czyta. W nim szukasz zdania, po którym czytelnik i tak zapytałby o to, co opisuje nowy wpis. Tam dokładasz jedno zdanie z tytułem nowego wpisu jako linkiem i niczego więcej nie przepisujesz.
Przykład: nowy wpis mówi o odpowiadaniu na opinie, a starszy o wizytówce Google.
- przed: „Pierwsze opinie najłatwiej zebrać od stałych klientów. Wyślij im link do wizytówki zaraz po wykonanej usłudze.”
- po: te same dwa zdania i trzecie: „Gdy przyjdzie pierwsza krytyczna opinia, sięgnij po wpis [tytuł nowego wpisu jako link].”
Data przy poprawionym wpisie w pliku sitemap
Mapę strony (sitemap) najłatwiej zrozumieć, gdy się ją otworzy. To plik XML, w którym przy adresie wpisu może być linijka w rodzaju
W instrukcji o tworzeniu map witryn Google sam podaje zmianę linków jako przykład ważnej aktualizacji, a z daty korzysta, gdy zgadza się z tym, co widzi na stronie. Dopisałeś zdanie z linkiem w starszym wpisie? Przy tym wpisie w mapie strony ma stać data dopisania.
Sprawdź to w dwóch miejscach. Wpisz w przeglądarce mojadomena.pl/robots.txt (to krótka instrukcja dla robotów wyszukiwarek) i otwórz adres z linii Sitemap, jeśli plik ją ma. Często to zbiorczy spis, w którym osobno stoją mapa wpisów i mapa podstron. Jeśli przy mapie wpisów widzisz dzień sprzed kilku tygodni, choć w tym czasie publikowałeś, data nie nadąża za blogiem. Potem otwórz mapę wpisów i odczytaj datę przy wpisie, w którym dopisałeś link. Gdy w robots.txt nie ma linii Sitemap albo przy wpisie brakuje daty lub jest stara, zapytaj o to osobę, która technicznie prowadzi Twoją stronę.
Mapa strony jest, a nowe podstrony i tak nie pojawiają się w Google? Sprawdź jeszcze, czy mapa jest zgłoszona w Search Console i czy Google ją pobrał. Jak to zrobić, opisałam we wpisie Indeksowanie strony w Google: nowe podstrony bez wyników i mapa strony w Search Console.
Linki wewnętrzne w artykule - pytania o limit, anchor, obrazki i WordPress
Czy dziesięć linków w jednym wpisie zaszkodzi?+
Nie musi. Google nie ustala progu, powyżej którego linki szkodzą, i ocenę zostawia Tobie: gdy czytając wpis, sam czujesz przesyt linków, to sygnał, żeby część usunąć. U nas górna granica to sześć: 1-2 do usług i 2-4 do wpisów.
Czy anchor text może być dokładnie frazą, na którą chcę być wysoko w Google?+
Może, jeśli tak brzmi tytuł strony docelowej i zdanie wciąż jest naturalne. Gorzej, gdy wciskasz do linku kolejne słowa kluczowe tylko dla wyszukiwarki: Google zalicza takie upychanie do spamu. Na frazę pracuje cała strona, a nie pojedynczy link. Dobór fraz i przypisanie ich do konkretnych podstron to część usługi Pozycjonowanie.
Czy obrazek z linkiem też się liczy?+
Tak. Gdy linkiem jest obrazek, Google traktuje jego tekst alternatywny (alt) jak tekst linku. Opisz więc w alcie, co jest na obrazku i dokąd prowadzi link.
Czy linkowanie wewnętrzne w WordPressie wygląda inaczej?+
Zasady są te same w każdym systemie. Google odczytuje zwykły link w kodzie strony, czyli znacznik a z adresem w atrybucie href. Gorzej z „linkami” zrobionymi samym skryptem, bez adresu w kodzie, bo takich Google może nie odczytać.
Pytania do firmy, która prowadzi Ci bloga
Jeśli bloga pisze dla Ciebie ktoś z zewnątrz, zapytaj go, jak u niego wygląda linkowanie wewnętrzne SEO:
- do której usługi prowadzi każdy wpis;
- czy po publikacji dopisuje link do nowego wpisu w starszych tekstach;
- czy sprawdza linki przed publikacją;
- czy po poprawce wpisu zmienia się jego data w mapie strony.
O linki pytaj też wtedy, gdy wpisy powstają z pomocą sztucznej inteligencji. Narzędzie napisze tekst, ale samo z siebie nie zna listy Twoich podstron ani nie wie, które z nich sprzedają. Jak u nas dzielimy pracę między AI a człowieka, opisujemy we wpisie Pisanie artykułów na bloga z AI. Zasady, które sprawdziły się u nas.
Jeśli na któreś pytanie usłyszysz „nie wiem”, blog pracuje na pół gwizdka. Teksty na bloga możesz zamówić u nas, rodzaje tekstów i ceny są na stronie Content marketing i copywriting.


Nikt jeszcze nie skomentował. Bądź pierwszy! Dodaj komentarz