Kolportaż ulotek: Poczta Polska czy firma kolportażowa?
czytaj więcej
Wykonawca pisze, że strona jest gotowa. Otwierasz ją, wszystko wygląda dobrze, zatwierdzasz odbiór i… ruszasz z promocją strony, której Google może w ogóle nie widzieć. Albo widzi, tylko pod adresem testowym, a nie pod Twoją domeną.
Takich wpadek nie widać na pierwszy rzut oka, bo strona działa. Kiedy spisywaliśmy w firmie listę kontrolną odbioru nowej strony, wyszło nam kilkadziesiąt punktów. Do tej checklisty SEO wybrałam z nich 10 typowych błędów, które zostają po wdrożeniu strony internetowej i które w większości sprawdzisz sam, w przeglądarce.
Pierwszego dnia po starcie dowiesz się w ten sposób, czy Google stronę widzi, czy widzi właściwy adres, jak wyglądają podstrony w wynikach i czy w ogóle zmierzysz efekty.
Spis treści
Blokada indeksowania i przerwa techniczna: czy Google widzi nową stronę
Od tego zaczyna się checklista SEO, bo jeśli Google strony nie widzi, reszta listy nie ma znaczenia.
Blokada indeksowania z czasu budowy: noindex i robots.txt
Na czas budowy stronę często ukrywa się przed wyszukiwarkami. To rozsądne, dopóki ktoś nie zapomni zdjąć blokady po starcie. Wtedy strona działa, ale Google jej nie pokaże.
Blokady są dwie. Pierwsza to znacznik noindex w kodzie strony, np. „”, który mówi wyszukiwarce „nie pokazuj tej strony w wynikach” (opis w pomocy Google). Druga to plik robots.txt, czyli krótka instrukcja dla robotów wyszukiwarek pod adresem mojadomena.pl/robots.txt. Linia „Disallow: /” zabrania im wchodzić na całą stronę.
Test zrobisz w kilka minut:
- wpisz w Google „site:mojadomena.pl” (ze swoją domeną). Brak wyników to sygnał, żeby sprawdzić dwa kolejne punkty, choć świeża strona może też po prostu jeszcze czekać na Google;
- na stronie głównej naciśnij Ctrl+U (podgląd kodu strony), potem Ctrl+F i wpisz „noindex”. Na stronie, która ma być w Google, nie powinno go być;
- otwórz mojadomena.pl/robots.txt i poszukaj linii „Disallow: /” z samym ukośnikiem.
Sam robots.txt nie ukrywa strony przed Google. Google pisze wprost o pliku robots.txt: „Nie jest to mechanizm służący do ukrywania strony internetowej przed Google”. Zablokowany adres może dalej pojawiać się w wynikach, tylko bez opisu. Jeśli robot nie może wejść na stronę, nie zobaczy też znacznika noindex.
Przerwa techniczna, której zalogowany nie widzi
Ten błąd jest podstępny. Wykonawca, a często i Ty, jesteście zalogowani do panelu strony, więc widzicie gotową stronę. Klient i robot Google mogą w tym samym czasie oglądać komunikat „Strona w budowie” albo „Przerwa techniczna”.

Dlatego nową stronę oglądaj w oknie prywatnym przeglądarki (Ctrl+Shift+N w Chrome, Ctrl+Shift+P w Firefoksie) albo na telefonie, na którym nigdy nie logowałeś się do panelu. To samo po każdej większej zmianie, przy której wykonawca włączał tryb prac.
Google radzi, żeby krótkie wyłączenie strony, na 1-2 dni, pokazywało stronę błędu z kodem 503, czyli „chwilowo niedostępne”. Ostrzega też, że zamknięcie strony nawet na kilka tygodni może zaszkodzić jej obecności w Google (wskazówki Google o wstrzymaniu działalności online). Zapomniany komunikat o pracach to właśnie takie zamknięcie, tylko przez nikogo niezauważone.
Adres testowy w linkach i w adresie kanonicznym (canonical)
Stronę buduje się zwykle pod adresem testowym, np. na serwerze wykonawcy. To ten adres, pod którym oglądałeś projekt przed startem. Po przeniesieniu na Twoją domenę część linków w menu, w treści albo w przyciskach potrafi dalej prowadzić na stary adres.
Groźniejszy jest adres kanoniczny, po angielsku canonical. To znacznik „rel=canonical” w kodzie strony, którym mówi Google, który adres ma pokazywać w wynikach (pomoc Google o adresach kanonicznych). Jeśli canonical wskazuje adres testowy, Twoja domena sama prosi Google, żeby w wynikach pokazywał inny adres. Google traktuje to jako sygnał, a nie rozkaz, ale przez taki sygnał może pominąć Twoją domenę.
Jak to sprawdzić: Ctrl+U, Ctrl+F i wpisz „canonical”. W adresie, który stoi obok, ma być Twoja domena, z https i w tej wersji (z www albo bez), którą wybrałeś jako główną. Potem wyszukaj w kodzie fragment adresu testowego. Każde trafienie to link do poprawy. Sprawdź tak stronę główną i 2-3 podstrony z ofertą.
Przekierowanie 301 i strona błędu: dwa testy w pasku adresu
Cztery wersje jednego adresu
Twoją domenę da się wpisać na cztery sposoby:
Dla Google to cztery różne adresy tej samej strony. Podlinkowana wyżej pomoc Google o adresach kanonicznych radzi wybrać jeden z nich jako główny, a pozostałe przekierować na niego. Wpisz każdą wersję w pasku przeglądarki: wszystkie mają skończyć się tym samym adresem z https. Jeśli któraś zostaje na http albo otwiera stronę bez zmiany adresu, brakuje przekierowania.
Przekierowanie ma być stałe, czyli przekierowanie 301. Google traktuje je jako mocny sygnał, że adres docelowy jest właściwy, i to on pokazuje się w wynikach (pomoc Google o przekierowaniach). Czy to 301, a nie tymczasowe 302, w przeglądarce nie zobaczysz. Zapytaj o to wykonawcę.
Nieistniejący adres, który udaje stronę (soft 404)
Dopisz do domeny coś, czego na pewno nie ma, np. mojadomena.pl/test-12345. Powinieneś zobaczyć stronę błędu „nie znaleziono”.
Gorzej, gdy wyskakuje pusta podstrona albo komunikat o błędzie, a serwer odpowiada przy tym „wszystko w porządku” (kod 200). Google nazywa to błędem soft 404: odpowiedź mówi, że strona jest, a treść, że jej nie ma. Takie adresy Search Console wykazuje jako błąd (pomoc Google o kodach stanu).
Nieistniejący adres powinien odpowiadać kodem 404 („nie znaleziono”) albo 410 („usunięto na stałe”). Dla Google oba znaczą to samo. Kod odpowiedzi też najprościej potwierdzić u wykonawcy.
Tytuł, opis, H1 i zdjęcia: co każda podstrona mówi Google
Tytuł, meta description i nagłówek H1
Tytuł strony (meta title) i jej opis (meta description) to wizytówka podstrony w wynikach Google. Typowe wpadki po wdrożeniu: ten sam tytuł na wielu podstronach, pusty opis i tytuł wydłużany przez nazwę firmy, którą system strony sam dokleja na końcu, np. „Usługi - Nazwa Firmy Sp. z o.o.”.
Google nie podaje limitu długości tytułu ani opisu, ale w wynikach ucina oba do szerokości ekranu (tytuły, opisy). Na naszej liście odbioru przyjęliśmy progi ostrzegawcze: tytuł 30-65 znaków razem z doklejoną nazwą firmy, opis 70-160 znaków. Kiedy długi tytuł zostawić, a kiedy skrócić, pisałam we wpisie Meta title a 60 znaków - czy skracać długi tytuł strony?
Pusty opis to nie katastrofa, bo Google i tak tworzy opis w wynikach głównie z treści strony. Ale identyczne opisy na wszystkich podstronach Google uznaje za mało pomocne, więc każda ważna podstrona potrzebuje własnego.
Nagłówek H1 to główny tytuł widoczny na samej podstronie. Każda podstrona powinna mieć jeden, który mówi, o czym jest. Sam Google w przewodniku SEO pisze, że nie ma idealnej liczby nagłówków, a ich kolejność nie ma dla niego znaczenia. Porządek nagłówków pomaga jednak czytnikom ekranu i czytelnikowi, który przegląda stronę wzrokiem.
Zdjęcia: opis alt i nazwa pliku
Każde zdjęcie, które niesie treść, powinno mieć opis alt, czyli tekst alternatywny. Google nazywa go najważniejszym atrybutem, z którego dowiaduje się, co jest na obrazie (wskazówki Google o obrazach). Dobry alt opisuje zdjęcie, np. „ekipa układa kostkę brukową na podjeździe”, a nie powtarza nazwy pliku.
Nazwa pliku też się liczy. Google podaje, że opisowa nazwa jest lepsza niż IMG00023.JPG. Zdjęcia z telefonu albo komunikatora mają nazwy typu IMG_1234 czy WhatsApp-Image, dlatego dobrą nazwę, np. kostka-brukowa-podjazd.webp, nadaje się przed wgraniem na stronę.
Nazw zdjęć, które już są na stronie, lepiej nie zmieniać. Nazwa pliku jest częścią adresu obrazka, więc nowa nazwa to nowy adres. Google przy zmianie adresów strony przypomina, że obrazy mogą już przynosić ruch z wyszukiwarki. Do tego trzeba poprawić każde miejsce, które dany obrazek wyświetla. Zasada dotyczy więc nowych zdjęć.
Search Console, analityka i obraz udostępniania: co podpiąć pierwszego dnia
Strona może być bez błędów, a Ty i tak nie dowiesz się, czy przyprowadza klientów. Search Console i analitykę podłącza się od razu, bo analityka nie policzy wejść sprzed dnia podłączenia. Obraz udostępniania dochodzi przy okazji.
Google Search Console z mapą strony
Search Console to bezpłatne narzędzie Google. Widzisz w nim, które podstrony są w wynikach, na jakie hasła się pokazują i jakie błędy znalazł robot, także opisane wyżej soft 404. Tam też zgłaszasz mapę strony, czyli plik z listą adresów, np. mojadomena.pl/sitemap.xml.
Poproś wykonawcę, żeby to Ty był właścicielem Twojej strony w Search Console (Google nazywa ją tam usługą). Mapę przesyła właściciel albo użytkownik z pełnym dostępem, a nowych użytkowników dodaje tylko właściciel (uprawnienia w Search Console). Krok po kroku pokazałam to we wpisie Indeksowanie strony w Google: nowe podstrony bez wyników i mapa strony w Search Console.
Analityka i zgody cookies
Druga rzecz to analityka, np. Google Analytics 4, często podpinana przez Menedżera tagów Google (GTM). Pokaże Ci, ile osób weszło na stronę, skąd przyszły i co na niej zrobiły. Co jeszcze da się z niej wyczytać, np. ile osób kliknęło w numer telefonu, pokazujemy na stronie Analityka internetowa.
Analityka zapisuje w przeglądarce pliki cookies, a na to potrzebna jest wcześniejsza zgoda odwiedzającego (art. 399 Prawa komunikacji elektronicznej). Baner zgód i polityka prywatności muszą więc działać od pierwszego dnia, a analityka ma ruszać dopiero po zgodzie. W oknie prywatnym baner powinien pojawić się przy pierwszym wejściu. Co wpisać do polityki, opisaliśmy we wpisie Polityka prywatności na stronie internetowej a marketing B2B.
Obraz udostępniania (og image) i ikona strony
Gdy ktoś wkleja link do Twojej strony na Facebooku albo w komunikatorze, pojawia się podgląd z obrazkiem i tytułem. Ten obrazek wskazuje znacznik og:image, czyli og image z protokołu Open Graph. Bez niego nie masz wpływu na to, co zobaczy osoba, której ktoś poleca Twoją firmę.
Facebook zaleca obraz co najmniej 1200 x 630 pikseli, w proporcjach jak najbliższych 1,91:1 (wskazówki Facebooka). Na stronie głównej i stronach z ofertą to ma być grafika, która zachęca do kliknięcia, a nie samo logo na białym tle.
Przy okazji spójrz na ikonę strony w karcie przeglądarki, czyli faviconę. Google może ją pokazywać przy Twoim wyniku w wyszukiwarce. Musi być kwadratowa (wymagania Google).
10 punktów do odhaczenia: checklista SEO po starcie strony
Całą checklistę SEO masz poniżej. Przejdź ją w oknie prywatnym, zanim ruszysz z reklamą albo pozycjonowaniem.
Najczęstsze pytania o checklistę SEO nowej strony
Czy plik robots.txt wystarczy, żeby ukryć stronę w budowie przed Google?+
Nie. Google pisze, że robots.txt nie służy do ukrywania stron, a zablokowany adres może pojawić się w wynikach bez opisu. Do tego służy noindex, który po starcie trzeba usunąć.
Co to jest canonical i gdzie go sprawdzić?+
To znacznik w kodzie strony, który wskazuje Google adres do pokazywania w wynikach. Znajdziesz go po Ctrl+U i wyszukaniu słowa „canonical”. Ma wskazywać Twoją domenę, nie adres testowy.
Ile znaków powinien mieć meta description?+
Google nie podaje limitu, ale w wynikach ucina opis do szerokości ekranu. My przy odbiorze strony przyjmujemy 70-160 znaków i pilnujemy, żeby każda ważna podstrona miała własny opis.
Jaki rozmiar powinien mieć og image?+
Facebook zaleca co najmniej 1200 x 630 pikseli i proporcje jak najbliższe 1,91:1. Na stronie głównej i stronach z ofertą warto przygotować osobną grafikę zamiast samego logo.
Czy zmieniać nazwy zdjęć, które już są na stronie?+
Lepiej nie. Nowa nazwa oznacza nowy adres obrazka, a stary mógł już przynosić ruch z wyszukiwarki. Opisowe nazwy nadawaj nowym zdjęciom przed wgraniem.
Zanim ruszysz z promocją nowej strony
Najdroższe w tej checkliście SEO są pierwsze trzy punkty, bo przez nie Google może w ogóle nie pokazać Twojej domeny. Resztę da się poprawić w trakcie, ale z analityką nie warto czekać, bo nie policzy wejść sprzed dnia podłączenia.
Jeśli po tym teście coś Cię niepokoi albo nowa strona nie pojawia się w Google, zajrzyj do naszej oferty pozycjonowania. W zakresie prac są tam także audyty strony. Zostaw w formularzu adres swojej strony.


Nikt jeszcze nie skomentował. Bądź pierwszy! Dodaj komentarz